wtorek, 24 kwietnia 2018

Gotowi do biegu start…


…niemowlę pędzące na czworaka po domu to istna torpeda lub struś pędziwiatr. Nie ma co się dziwić, skoro jest ciekawe świata a przemieszczając się poznaje otoczenie i odbiera każdy zmysł dobiegając z zewnątrz. 

Często przychodzą do mnie rodzice 14 miesięcznych dzieci mówiąc coś jest nie tak „nasze dziecko nie chodzi”. Co robię w takiej sytuacji? Najpierw przeprowadzam wywiad z rodzicem.Obserwuję dziecko, następnie zadaję pytanie czy dziecko raczkuje? I tu zderzenie ze ścianą! „no NIE ale przecież nie musi- ważniejsze żeby zaczęło chodzić”. W tym momencie muszę rodzicom uświadomić jak ważny jest ten etap rozwojowy - raczkwanie.


O co chodzi z tym raczkowaniem??
Chodzi o naprzemienny schemat przemieszczania się. Lewa ręka przemieszcza się do przodu w tym samym czasie do przodu przemieszcza się prawa noga i odwrotnie. Ruch naprzemienny jest bardzo ważny dla rozwoju mózgu dziecka. Dlaczego?
OTÓŻ!
Podczas ruchu naprzemiennego współpracują ze sobą obie półkule prawa (twórcza) i lewa (logiczna). Prowadzi to do tworzenia się połączeń nerwowych między tymi półkulami. Ominięcie przez dziecko etapu raczkowania prowadzi do zaburzeń sensorycznych czy też wystąpienia trudności z pisaniem     i czytaniem. 
Czworakowanie to ukośne połączenie jednej strony ciała z drugą – pomaga w przekraczaniu linii środkowej ciała.  Raczkowanie powinno wystąpić przed chodzeniem dlaczego??
A no dlatego, że pozytywnie wpływa na gibkość kręgosłupa i tym samym przygotowuje organizm mięśniowo i szkieletowo do swobodnego chodu.
Jak stymulować rozwój dziecka?
Zacznij od samego początku, od 2 miesiąca życia można dziecko układać już  na podłodze na brzuszku. Usiądź na podłodze i pozwól malcowi się po sobie wspinać, zbuduj na podłodze tor przeszkód z kocy i zachęcaj dziecko do pokonywania go. Na podłodze rozłóż zabawki na pewno        w końcu dziecko będzie chciało po którąś sięgnąć.
A wasze maluchy raczkowały? 

wtorek, 10 kwietnia 2018

#2 Mój świat oczami innych.

Kochani zapraszam was serdecznie na kolejny post z cyklu "Mój świat oczami innych". Dziś mam dla was niesamowitą historię porodu, historię która sprawia że jak ją czytam to za każdym razem się wzruszam. Historia napisana jest przez moją koleżankę z którą pracowałam w Warszawie. Dlatego ten wpis jest dla mnie wyjątkowy - mam nadzieję że wam również się spodoba. 

"Właśnie mija rok, odkąd pierwszy raz wzięliśmy w ramiona naszego Alanka. Rok pełen pięknych, radosnych i wzruszających chwil. Gdy zobaczyliśmy upragnione dwie kreseczki na teście, naszej radości nie było końca. 
Ale zanim ten mały człowiek pojawił się na świecie,  była ciąża. Jako fizjoterapeuta miałam wiedzę na temat odpowiedniego przygotowania się do tego stanu oraz do porodu i z perspektywy czasu wiem, że silne ciało lepiej radzi sobie ze zmianami w organizmie, które w tym czasie występują. Dzięki temu, że moja ciąża przebiegała prawidłowo, po wcześniejszej konsultacji z lekarzem prowadzącym, mogłam wykonywać ćwiczenia wzmacniające, rozciągające, oddechowe, które są niezwykle istotne podczas porodu oraz ćwiczenia mięśni dna miednicy (ważne w kontekście porodu i połogu). 
Pomimo usłyszanych „strasznych historii porodowych” bardzo chciałam urodzić mojego syna siłami natury. Wiedziałam, że przejście przez kanał rodny jest dla dziecka potrzebnym doznaniem sensorycznym i dobrym początkiem budowania flory bakteryjnej w jelitach. 
W międzyczasie zakochałam się w książce J. Kalyty „Położna. 3550 cudów narodzin”. Uświadomiłam sobie, że my kobiety jesteśmy obdarzone przez naturę tą cudowną  cechą, jaką jest urodzenie dziecka. Uwierzyłam, że ten ogromny ból da się zamienić w siłę, aby pomóc przyjść dziecku na świat, że poród można sobie wymarzyć – aby był naturalny, toczący się swoim rytmem. My rodziliśmy świadomie w Domu Narodzin – zgodnie z własnym ciałem i intuicją, w wodzie, przy cichej muzyce i przygaszonym świetle. 

Od pierwszych chwil życia naszego dziecka zwracaliśmy uwagę na prawidłową pielęgnację – podnoszenie, noszenie, bujanie, masowanie, karmienie, przewijanie czy odkładanie. Dla osób, które nie mają takiej wiedzy, dobrym pomysłem jest udanie się do fizjoterapeuty, który nas tego wszystkiego nauczy, bądź wychwyci jakieś nieprawidłowości. Jest to ważne, aby przez swoje postępowanie nie zaburzać prawidłowego rozwoju dziecka.
Obserwując młodych rodziców często widać,  jak wiele błędów popełniają, w większości wynika to z niewiedzy. Pomimo dostępu do badań naukowych i fachowej literatury, rodzice wciąż chętnie sięgają po chodziki, leżaczki, bujaczki, sadzają dzieci, które jeszcze nie siedzą lub zachęcają do chodzenia, gdy te jeszcze nie są na to gotowe. Bądźmy mądrymi, świadomymi rodzicami, dla których dobro dziecka jest najważniejsze. Odpowiednia pielęgnacja zaowocuje w przyszłości – nie będziemy musieli zmagać się np. zwadami stóp czy postawy.
Od samego początku nasze dziecko uwielbiało być motane w chuście. Gdy już potrafił sam siedzieć, zaczęliśmy również korzystać z nosidła ergonomicznego. Nieoceniona jest dla nas bliskość z Alankiem. Bardzo się cieszymy, gdy wspólnie możemy odwiedzać ciekawe miejsca i poznawać to, co nas otacza.
Ogromną radość mamy każdego dnia obserwując, jak nasze dziecko zyskuje coraz większą świadomość. Dzięki jego codziennej pracy, chęci poznawania świata oraz naszemu świadomemu wsparciu, może w sposób naturalny i zgodny z jego indywidualnym trybem przechodzić kolejne etapy rozwoju. Jego uśmiech i radość w oczach utwierdza nas w przekonaniu, że budowanie relacji już od takiego maluszka, jest czymś bezcennym. 

Mama Alanka, fizjoterapeuta

I jak wam się podobało? Dajcie znać jak przebiegał wasz poród?

poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Kiedy nie ma symetrii?

Zastanawiałam się czy poruszać termin asymetrii u niemowląt.  Wydawało mi się że jest bardzo dużo wiadomości na ten temat, poza tym w dzisiejszych czasach społeczeństwo jest wyedukowane i na ten temat powiedziano już wszystko. Okazało się jednak, że na Instagramie KLIK po przeprowadzeniu ankiety moje czytelniczki wyprowadziły mnie z błędu. Często pisały do mnie kiedy występuje asymetria, jak się objawia?. Czy dziecko z niej samo wyrośnie, kiedy należy udać się do specjalisty? Zastanawiałam się jak swoją wiedzę przekazać wam w najprostszy sposób, żeby nie było książkowo.
Kiedy mówimy o asymetrii fizjologicznej? 
Często słyszymy od lekarza „spokojnie to fizjologia zniknie po 3 miesiącu życia”.
Jak jest naprawdę?
Żeby można było mówić o fizjologicznej asymetrii musimy uświadomić sobie, że asymetria musi być symetryczna, czyli jednakowa na obydwie strony ciała w spontanicznym leżeniu na brzuszku lub plecach.

Żeby wytłumaczyć wam to prościej najpierw wyjaśnię wam co to jest takiego asymetria.
Asymetria – jest to pochylenie głowy do jednej strony z rotacją (skrętem) w stronę przeciwną oraz wygięciem tułowia w leżeniu na pleckach w kształcie litery „C”. W momencie kiedy niemowlę prezentuje stałe lub bardzo częste układanie głowy i skręcanie tułowia na jedną wybraną stronę – mówimy o asymetrii.
Więc fizjologią będzie takie ułożenie i skręcenie główki i tułowia na stronę prawą i lewą w takim samym nasileniu i tylko w pierwszych 10 tygodniach życia!!!

Do czego może prowadzić asymetria?
- zmiany wyglądu główki, twarzy dziecka czyli spłaszczenia tylnej części głowy, zmiana wielkości policzków, szpara powiekowa robi się mniejsza, tak samo jak i policzek po tej samej stronie;
- dziecko układa się tylko na jedną stronę ciała, leży na jednym boku;
- asymetria prowadzi do spłycenia się krzywizn fizjologicznych kręgosłupa co może prowadzić do wad postawy np.; skoliozy;
- niemowlę chwyta zabawki częściej jedną ręką, nie łączy rąk w linii środkowej ciała;
- podpór na brzuchu jest nieakceptowany przez dziecko, ponieważ nie jest ono w stanie utrzymać się na słabszej stronie ciała;
- dziecko przekręca się tylko przez jedną stronę ciała z brzucha na plecy;
- siadając obciąża tylko jeden pośladek co może prowadzić do skrzywienia kręgosłupa;
- czworakowanie jest nieprawidłowe z asymetrycznym ustawieniem miednicy;
UWAGA:
Zbyt wczesne sadzanie, stawienie dziecka przez rodziców, stosowanie sprzętów takich jak nosidła, bujaczki chodziki sprzyja ASYMETRII!
Na co zwrócić uwagę podczas codziennej pielęgnacji?
Bardzo ważna jest zasada naprzemienności czyli:
- podchodzimy do dziecka z prawej i lewej strony,
- nosimy na prawej i lewej ręce,
- karmimy z prawej i lewej piersi lub podczas karmienia butelką układamy dziecko raz na prawym raz na lewym boku,
- układamy dziecko podczas snu raz na lewy bok raz na prawy.
Na co jeszcze zwrócić uwagę?
Podczas przewijania, ubierania staramy się przetaczać malca na boki – nie podnosimy pupy do góry.
Ważna jest również swoboda ruchów. Układamy dziecko jak najczęściej na macie podłogowej i zachęcamy do aktywności poprzez zabawę.
Mam nadzieję że udało mi się w prosty sposób przekazać wam wiedzę o asymetrii niemowląt. Nie długo pojawi się filmik z propozycjami ćwiczeń które śmiało sami wykonacie z dziećmi w domu. 

sobota, 17 marca 2018

tup -tup - tup! Jakie buty dla malucha?

Rodzice nie mogą się doczekać, kiedy ich pociecha zrobi pierwsze kroczki. Gdy to nastąpi, zaczynają się pytania. Jakie buty dla dziecka? Jakie kapcie? Jeden lekarz mówi zakładamy kapcie, drugi zupełnie coś innego. Co robić? 
Postaram się pomóc wybrać odpowiednie buty dla Twojego dziecka.

Nasze stopy spełniają wiele rozmaitych funkcji w naszym organizmie o których nawet nie zdajemy sobie sprawy. Oto niektóre z nich:
1. Umożliwiają przemieszczanie się,
2. Amortyzują obciążenia, 
3. Pełnią jedną z funkcji równowagi, chronią nas przed upadkiem rozkładając ciężar ciała na dwie          strony,
4. Są jednym z najważniejszych organów czucia, pozwalają nam czuć podłoże i utrzymywać                  pionową pozycję naszego ciała,
5. Pełnią również funkcję termoregulacji.

Wiedzieliście że tyle funkcji ma do spełnienia nasza stopa? Spróbujmy, więc sobie wyobrazić ile do pokonania przeszkód ma stopa małego dziecka, która dopiero się kształtuje. Możemy zaobserwować od kiedy dziecko pojawi się na świecie jak z każdym dniem zaczyna interesować się  swoim ciałem i jakie jest jego zdziwienie kiedy widzi swoje stopy. Od tej pory łapie je rączkami, chwyta się za duże palce, próbuje wkładać stopy do buzi. Wszystko co od tego momentu dziecko robi służy do doskonalenia, chce więcej i więcej aż w końcu stanie na nogi i zrobi pierwsze kroki. 

Na początku dziecko zaczyna stawać w łóżeczku i przy mebelkach. Niepokoić nas zaczyna kiedy stopki zaczynają się koślawić, uwypuklać do środka, są nadmiernie napięte lub całkiem odwrotnie jakieś takie „rozlazłe”. SPOKOJNIE! To dopiero początek obciążania stóp, mają prawo poznawać i przybierać różne pozycje. 
Do TRZECIEGO roku życia mamy do czynienia z fizjologicznym płaskostopiem u dzieci o którym pisałam TU klik. Natomiast stopki koślawe i kolana koślawe fizjologicznie mogą się utrzymywać do 6-7 roku życia. 
CO Z TYMI BUTAMI??
Wybierając pierwsze buciki dla dziecka musimy pamiętać, że buty zakładamy dziecku dopiero wtedy, gdy umie ono już całkiem nieźle chodzić. Niestety im wcześniej będziemy zakładać na stopki buciki tym mniej doskonały będzie ruch stóp dziecka. Do prawidłowego funkcjonowania stóp dziecka, potrzebna jest ich praca – praca z ciężarem własnego ciała. Co w momencie gdy lekarz lub nasze otoczenie podpowiada nam,  że powinniśmy chronić stopy dziecka i kształtować je za pomocą butów?  Brrrrr nigdy nie usztywniajmy i nie krępujmy ruchów stóp naszego dziecka. Pomyślmy drodzy rodzice, jak czują się nasze stopy gdy założymy ciężkie buty zimowe? Stopy naszego dziecko odczuwają to jeszcze bardziej. „Profilaktyka” rozleniwia aparat ruchowy, negatywnie wpływa na dynamikę stóp. 
Jaki powinien być but???
Nie powinien przeszkadzać stopie w pracy. Minimalnie dłuższy od stópki malucha o jakiś 1 cm. Najlepszym butem dla dziecka będzie but dobrze przylegający do stopy, dobrze trzymający śródstopie. Najlepiej trzymają stopę buty wiązane. Cholewka bucika nie może być sztywna, im but sztywniejszy tym bardziej ogranicza ruchy. Najlepsze buty to takie do kostki nie wyższe. Zapiętek nie powinien być sztywny. Jeśli jest zbyt sztywny to ogranicza dopasowanie się buta do stopy. Podeszwa buta nie może być za miękka i za twarda. W części bliższej pięty powinna być sztywniejsza, natomiast tam gdzie są paluszki dziecka 1/3 buta powinna się swobodnie zginać. 

I NAJWAŻNIEJSZE pamiętajmy że jeżeli but będzie nie wygodny dla dziecka, o czym może zasygnalizować nam maluch w sklepie płaczem, potykaniem się, ciąganiem nóg za sobą itp. najlepiej wymienić i poszukać od razu innych. 
PAMIĘTAJMY w domu, czy też na plaży, trawie najlepiej puszczać dzieci na boso aby stópki mogły same „wyczuć” podłoże  kształtować się same. 

niedziela, 4 marca 2018

Mój świat, oczami innych...

Mój świat, oczami innych! 
….nowa seria postów na blogu pisana przez was! 
Czasami mam wrażenie że osoby które mnie znają, obserwują lub spotykają się ze mną po raz pierwszy myślą sobie to jest nierealne, co ona mówi!! Na jakim świecie żyje? To się nigdy nie uda, mówi tak bo nie ma dzieci itp. itd. 
Dlatego któregoś dnia pomyślałam sobie że stworzę serię postów w których inne osoby wypowiedzą się o macierzyństwie przeciwnościach losu i sprzyjających warunkach. Chcę poznać wasz świat! Jestem szczęściarą bo udało mi się uzbierać całkiem niezłą grupę wspaniałych ludzi! DZIĘKUJĘ! 

Pierwszy post zaczynam od wypowiedzi jednej z mam!
Zapraszam! 

Mama kontra kręcz szyjny i asymetria.
Z perspektywy czasu, a w tym przypadku prawie 5 lat, pewnie inaczej patrzę na to, co się działo, może mniej emocji towarzyszy wspomnieniom, które gdy przeżywałam, były jak wielka walka z przeciwnościami losu o  to co najważniejsze – zdrowie mojego dziecka.
Zdecydowanie nie planowałam dłuższego kontaktu ze szpitalem niż dwie doby po porodzie i nie byłam gotowa na jakiekolwiek trudności. Wszystko przecież było idealnie zaplanowane. Pamiętam na szkole rodzenia zajęcia z rehabilitantką, która przygotowała prezentację ostrzegającą przed nieprawidłowościami jakie mogą się pojawić. Dobrze wiedzieć takie rzeczy, ale niekoniecznie doświadczyć. 
Mój synek przyszedł na świat w 40 tygodniu ciąży, dokładnie w dniu, w którym było to zaplanowane. Siłami natury, która jak się okazało później trochę namieszała. Przy porodzie doszło do złamania obojczyka, dość częsta sprawa, jednakże nikt tego nie zauważył. Dziecko miało kiepski odruch ssania, gdy załapał, to zdecydowanie preferował tylko jedną pierś, co było związane ze złamanym obojczykiem, o czym wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy. A, że wątpliwości nie miałam, że synek będzie karmiony naturalnym pokarmem, to aby mógł się najeść z obu „źródeł” wręcz akrobacje wykonywałam i zdecydowanie moja wygoda karmienia nie była tu zupełnie istotną. Jakoś szło, przybierał na wadze i nie wymagał dokarmiania. Jednak już pierwszy punkt idealnego planu został zachwiany, bo w szpitalu spędziliśmy 9 dni.

W ciągu pierwszych tygodni patrząc na mojego synka leżącego w łóżeczku przypominały mi się slajdy z prezentacji ze szkoły rodzenia, wywijał się zdecydowanie w prawą stronę w rogalik. Kładziony na brzuszku dobrze sobie radził ale stopniowo zauważalne były problemy z przekręcaniem główki w lewą stronę. Rady pediatry o podkładaniu pieluszek, specjalne poduszki przyjęłam, ale szybko zaczęliśmy szukać pomocy i pierwszą myślą był kontakt z rehabilitantem. Widząc symptomy, o których mówiono na szkole rodzenia udaliśmy się do pani, która prowadziła zajęcia. Diagnozą była asymetria spowodowana kręczem szyjnym, czyli chorobą, która powoduje odchylenie główki w jedną stronę i charakterystyczne ściągnięcie jej z drugiej. Bolesnym są próby przekręcania główki stąd problemy z karmieniem. Rehabilitantka specjalizowała się w ćwiczeniach metodą Bobath, a stwierdziła, że w naszym przypadku lepszą i przede wszystkim szybszą byłaby Vojta. Dla mnie jako rodzica, najważniejszym było aby szybko znaleźć pomoc i zacząć ćwiczenia, nie miałam pojęcia o żadnej ze wskazanych metod, po prostu zaufałam specjaliście. Otrzymaliśmy namiary na rehabilitantkę w Warszawie, ale czas oczekiwania był dość długi, więc aby go nie tracić robiłam to co potrafiłam, wyczytałam, obejrzałam w Internecie. Turlaliśmy się, próbowałam motywować dziecko dźwiękiem, kolorami, zabawkami, światełkami, aby próbowało przekręcić główkę. 
W końcu nadszedł czas wyczekanej wizyty, która miała szybko rozwiązać nasz problem. No i tu wielkie zderzenie rodzica z metodą na jaką się zdecydowaliśmy. Zasady rehabilitacji były jasne, ale wymagały pełnego zaangażowania, regularności, konsekwencji a przede wszystkim świadomości metody Vojty. Metody, która polega na naciskaniu odpowiednich punktów na ciele dziecka, w określony sposób, co w konsekwencji „zmusza” dziecko do prawidłowej pozycji. Drżałam, gdy robiła to rehabilitanta, mąż nagrywał cały przebieg dwóch/trzech ćwiczeń a ja miałam to wszystko powtórzyć 5 raz dziennie, każdego dnia, aż do następnej wizyty. Synek bardzo płakał przy ćwiczeniach, co było bardzo trudne dla mnie jako matki. Miałam świadomość, że te ćwiczenia mu pomogą ale borykałam się z przemyśleniami, że moja kruszynka płacze, bo to ja zmuszam go do wysiłku, pewnie i do bolących ćwiczeń. Mimo wszystko, bardzo skrupulatnie ćwiczyliśmy, a budującym było, że pierwsze efekty widoczne były po tygodniu. Bywało, że mieliśmy gości, a wypadała godzina ćwiczeń i zabierałam synka, na górę aby je wykonać, chyba nikt w tym czasie nie był w stanie zrozumieć tego, co czuje mama, która 15 minut ćwiczy z dzieckiem słuchając jego płaczu. Do rehabilitantki jeździliśmy co tydzień, czasem dwa. Mieliśmy nowe ćwiczenia w zależności od aktualnego ułożenia dziecka, nagrywaliśmy, następnie w domu oglądałam jeszcze kilka razy, aby prawidłowo wykonać. Nasza rehabilitacja była trudna ale trwała 3 miesiące, można powiedzieć, że krótko, z mojej perspektywy wieczność. Mimo, że nie było łatwo, to po kręczu czy asymetrii nie ma śladu. Mój synek nie pamięta tych ćwiczeń a ja skasowałam wszystkie filmiki z nimi. Cieszę się, że zostaliśmy tak pokierowani, że zdecydowaliśmy się na rehabilitację i daliśmy radę. Z czasem, podczas rutynowego zdjęcia RTG przy zapaleniu oskrzeli wyszło, że dziecko miało złamany obojczyk, który prawdopodobnie był przyczyną asymetrii i kręczu szyi, ale to już było za nami.  
Oczywistym jest, że każdy spodziewając się dziecka nie ma w planach takich doświadczeń, jednakże warto mieć świadomość, konsultować każdy sygnał, obserwować i jeśli zajdzie potrzeba robić wszystko, aby jak najszybciej wyprowadzić każdą nieprawidłowość lub przynajmniej zniwelować. 


I jak wam się podobał pierwszy post?? Czy spotykacie się z problem jakim jest kręcz szyji? Jaka była wasza droga?

niedziela, 25 lutego 2018

#1 Zabawy Sensoryczne w domu.

Jak już wiecie interesuje się Integracją Sensoryczną. Rozpoczęłam w tym roku studia podyplomowe z tego zakresu. Wcześniej ukończyłam pierwszy stopień kursu, no i jestem trenerem Smyko-multisensoryki. Dlatego dziś mam dla was propozycję zabaw sensorycznych, które z powodzeniem możecie wykonywać z dziećmi w domu. Zabawy sensoryczne mają za zadanie dostarczyć dzieciom różnorodnych bodźców z otoczenia i poszerzać jego wyobraźnię. 
Oto kilka pomysłów na domowe zabawy, aby stymulować rozwój dziecka.

PAMIETAJMY – nie zmuszamy dziecka do niczego, dziecko musi wiedzieć że bawicie się razem, staramy się stworzyć przyjazną atmosferę podczas ćwiczeń to ma być zabawa, a nie obowiązek. 

1. Zabawy  z piłką rehabilitacyjną:
- potocz piłkę do dziecka, pozwól żeby ją odepchnęło,
- posadź dziecko na piłce i przechylaj piłkę na boki, do tyłu, do przodu,
2. Fakturowe ścieżki:
- wypełnij woreczki, powłoczki, worki śniadaniowe – ryżem, grochem, fasolą itp. Spacerujcie razem po ścieżce sensorycznej
3. Tor przeszkód:
- zgromadź wałki, poduszki, obręcze i zbuduj tor przeszkód,
- pokaż dziecku w jaki sposób może je pokonać,
- pokonuj tor przeszkód z dzieckiem.
4. Zabawy z balonem:
- odbijacie balony do siebie,
- wypełnij balon ryżem – odbijacie go wspólnie nasłuchujcie dźwięk jaki wydają.

Poniżej przedstawiam wam zdjęcia dzieciaków podczas swobodnej zabawy w domu, nadesłane od moich czytelników. Dziękuję!

Kochani czy są tematy o których chcielibyście poczytać u mnie na blogu? Co was interesuję? Niedługo umieszczę post związany  z kolejną porcją zabaw dla dzieci w domu. Obserwujcie mój profil na instagramie KLIK!! i na facebooku KLIK!! bo tam niedługo masa inspiracji, filmików i UWAGA rusza nowa seria postów "Mój świat oczami innych" udało mi się uzbierać ciekawe posty od was KOCHANI, na moją wiadomość wile mam, specjalistów zareagowało entuzjastycznie i za to jestem wam wdzięczna!!

sobota, 10 lutego 2018

Masaż Shantala– dotyk miłości.

Jakiś czas temu miałam okazję poprowadzić warsztaty dla rodziców z masażu Shantala. W dzisiejszym poście chciałam wam przybliżyć czym jest i jak taki masaż wpływa na dziecko.
Masaż Shantala jest starożytną techniką masażu niemowląt oraz dzieci, wprowadzoną na europejski grunt przez francuskiego położnika Frederique Leboyer.
Regularne masowanie ma pozytywny wpływ na dziecko, jak również na matkę czy inną osobę wykonującą masaż. Ten rodzaj masażu każdy może wykonywać z łatwością.

Jaki wpływ ma masaż Shantala na dziecko?
pomaga w uregulowaniu snu,
poprawia trawienie,
wycisza, uspokaja,
podnosi świadomość własnego ciała, jego granic; w ten sposób wzmaga poczucie bezpieczeństwa,
poprawia, wzmaga więzi z rodzicem,
podnosi odporność organizmu, stymuluje układ hormonalny.

Jaki wpływ ma masaż Shantala na osobę masującą?

poprawia pewność siebie, wiarę w swoje umiejętności opieki nad dzieckiem,
uspokaja,
łagodzi lub zapobiega poporodowej depresji u matek,
wzmaga oraz poprawia więź z dzieckiem,
pomaga w zrozumieniu dziecka, tego co komunikuje, jakie potrzeby próbuje przekazać.



Jak wyglądają warsztaty lub konsultacje indywidualne prowadzone przeze mnie? 

Po ustaleniu terminu wizyty, rodzice zgłaszają się do mnie i na początku obserwuje dziecko (jak się zachowuje, czy występuję u dziecka napięcie mięśniowe, na jakim etapie rozwojowym obecnie jest dziecko itp.). Następnie przeprowadzam wywiad z rodzicami: dlaczego rodzice chcą masować swoje dziecko? czy poród był naturalny czy może drogą cesarskiego cięcia? ile dziecko dostało punktów po porodzie? czy rodzice byli na konsultacji neurologicznej, co ich niepokoi  w zachowaniu dziecka? Czy może po prostu chcą nawiązać jeszcze bliższą wieź ze swoimi maluchami.  Następnie po wstępnej diagnozie omawiam z rodzicami na czym polega masaż Shantala i jak go przeprowadzić. Na samym końcu pokazuję mamie lub tacie jak po kolei wykonać taki masaż. Ja pokazuję na lalce, rodzic masuje dziecko.   


Pozdrawiam wszystkich rodziców masujących swoje dzieciaczki. A wy drogie mamy blogujące masujecie swoje dzieci?
Kochani rodzice jeśli masujecie swoje dzieci prześlijcie zdjęcie na mój adres mail : giboobobasy@gmail.com z przyjemnością popatrzę jak to u was wygląda :)  

niedziela, 4 lutego 2018

Masa sensoryczna - Kiwi&Karambola

Dziś mam dla was kolejny filmik o masie sensorycznej. 
Kiwi&Karambola to masa z przepisu Z bloga kreatywnyMaks. Masa wykonywana jest z płynu do kąpieli który można kupić w Rossamanie Płyn do kąpieli pięknie pachnie – jest to moja ulubiona masa sensoryczna. 



Jak wpływa Kiwi&Karabmola na dziecko?
masa stymuluje układ dotykowy dziecka, 
zabawa masą prowadzi do opanowania nauki pisania przez dziecko poprzez stymulację mięśni dłoni,
wpływa na kształtowanie się precyzji ruchów,
wzmacnia prawidłowe napięcie mięśni.







niedziela, 28 stycznia 2018

WadkaPostawka - cykl o wadach postawy. Dziś stopy płaskie!

Rozpoczynam nowy cykl na blogu. Będzie się nazywał WadkaPostawka  - nazwa dosyć dziwna (wymyślona przeze mnie), ale ma oznaczać wszystkie wady postawy związane z kręgosłupem, stopami, kolanami, miednicą, barkami w skrócie wszystkie wady postawy z jakimi mogą walczyć dzieciaki. 
Dziś skupię się na wadach stóp dzieci. W kolejnych postach będę omawiać je po kolei i pokazywać propozycje ćwiczeń. 
A więc jazdaaaa…

Jak powstają wady stóp:
wady wrodzone,
przedwczesna pionizacja z pominięciem raczkowania – zbyt wcześnie dziecko zaczyna chodzić,
stosowanie zbędnego lub niewłaściwego sprzętu pomocniczego do pionizacji i nauki chodzenia         ( obuwie , pchacze, chodziki ),
ograniczenie aktywności ruchowej,
zła interpretacja sygnałów zachowania dziecka ( bagatelizowanie wyciągniętych  do opiekuna rąk, co zazwyczaj obrazuje zmęczenie dziecka , niechęć do spacerów),
schorzenia ogólnoustrojowe, powodujące osłabienie organizmu ( niewydolność energetyczna ),
stosowanie przedwcześnie, ale również często niewłaściwego obuwia.

Jednym z ważniejszych punktów wymienionych wyżej jest przedwczesna pionizacja. W poście na blogu klik pisałam o kamieniach milowych i o tym jak ważne jest żeby dziecko samo po kolei dochodziło do pewnych etapów. Gdy przyspieszymy ten proces i postawimy dziecko na nogi a jego stopy nie będą na to przygotowane odpowiednio wysklepione, unerwione, niestety sami stworzymy wady stóp. To samo dzieje się wsadzając dziecko do chodzika, pchacza. Wszystkie te urządzenia powodują u dziecka niewłaściwie ustawianie się stóp np. w chodziku stopa dziecka ustawia się  na palcach. Jeśli ten chodzik dodatkowo sprężynuje, stópka dziecka ociera się o podłoże i prowokujemy chodzenie na paluszkach co za tym następuje nadmierne napięcie Achillesów. O chodzikach, pchaczach i innych wynalazkach niebawem. 

Do najczęstszych wad stóp zalicza się:
1. stopy szpotawe,
2. stopy koślawo-płaskie,
3. stopy płaskie i płasko koślawe. 

Dziś stopy płaskie! 

Jest to problem w którym dochodzi do obniżenia sklepień podłużnych stopy. Po urodzeniu się dziecka wiotkie więzadła, słabe mięśnie i gruba poduszeczka tłuszczowa pokrywająca podeszwy sprawiają, że stopy niemowlęcia są spłaszczone. Ale wraz z rozwojem dziecka mięśnie stóp stopniowo się wzmacniają. Dzięki temu po wewnętrznej stronie stopy między piętą a paluchem tworzy się charakterystyczne sklepienie podtrzymywane przez mięśnie. Gdy maluch skończy 3–4 lata, jego stopa powinna już być zbudowana prawidłowo. 

Przyczyny płaskostopia:
zbyt ciasne spodenki, śpioszki i buty!
Zbyt wcześnie zakładane buty u niemowlaka. Buty powinny być zakładane dopiero, gdy dziecko zacznie chodzić,
Stawianie dziecka na nogi, gdy stopa  i całe ciało dziecka nie jest na to gotowe, 
Wady wrodzone,
Źle dobrane buty.



Postępowanie - gdy zauważysz niepokojące objawy u swojego dziecka. W pierwszej kolejności należy udać się do lekarza pediatry, który powinien wystawić skierowanie do ortopedy lub do lekarza rehabilitacji, CI natomiast wypiszą skierowanie do fizjoterapeuty.

Poniżej przedstawiam krótki filmik z niektórymi ćwiczeniami na stopy płaskie. Więcej ćwiczeń          w kolejnych postach - WadkaPostawka.



poniedziałek, 22 stycznia 2018

Jak stymulować rozwój dziecka od 0-6 miesiąca życia

W jednym z poprzednich postów pisałam o kamieniach milowych jakie powinno zdobyć dziecko aby się prawidłowo rozwijać. Co zrobić gdy widzimy, że nasze dziecko od początku ma trudności z podnoszeniem główki, obrotami, nie interesuję się zabawkami i nie chce leżeć na brzuchu, wygina się w literkę C, pręży się czy też preferuję jedną stronę ciała?  Na pewno nie powinniśmy panikować! Czasem wystarczy wizyta u fizjoterapeuty i zmiana pielęgnacji, aby maluch wrócił na „dobre tory”. 

Przyjrzymy się temu bliżej. Od momentu powrotu ze szpitala do domu, to rodzice tworzą i kształtują świat dziecka. Nie oszukujmy się, to od Was rodziców zależy jak maluch będzie reagował na bodźce i kształtował swoje ciało. 

Na co powinniśmy zwrócić uwagę przy codziennych czynnościach?

Pokój dziecka 
Według najnowszych badań pokój dziecka powinien mieć stonowane barwy, pastelowe jasne ściany, to samo tyczy się mebelków. Jeśli chcemy dodać kolorowe akcenty to w początkowym okresie niemowlaka starajmy się ich unikać.  O pokoju dla dziecka przyjaznym sensorycznie napisze oddzielny post.

Codzienna pielęgnacja
1. Prawidłowa pielęgnacja dziecka według koncepcji NDT-Bobath różni się troszeczkę od tradycyjnej pielęgnacji, którą wykorzystywały nasze mamy i babcie. Warto uczęszczać do szkoły rodzenia na zajęcia z fizjoterapeutą, lub po porodzie udać się z maleństwem na spotkanie ze specjalistą, aby zapoznać się i nauczyć „obsługi dziecka”. Ja niedługo nagram dla was filmik jak prawidłowo nosić dziecko, kąpać, przewijać itp. 
2. Wszystkie czynności przy dziecku wykonujemy w sposób symetryczny i naprzemienny. Przykładowo, należy starać się nosić dziecko raz na jednej, raz na drugiej ręce; podnosić obracając dziecko raz przez lewy, raz przez prawy bok. 
3. Stopniowo zmniejszamy kontrolę nad ciałem dziecka w czasie pielęgnacji. Przez pierwsze              3 miesiące życia dziecka, należy podtrzymywać jego główkę podczas podnoszenia i noszenia.            Z czasem jednak wskazane jest zmniejszanie tego oparcia. Dziecko musi mieć możliwość trenowania samodzielnej kontroli główki i tułowia przez wzmacnianie odpowiedzialnych za to mięśni.
4. Nie podnosimy dziecka za rączki lub nóżki oraz nie chwytamy pod pachami. Przykładowo, podczas zmiany pieluszki, prawidłowe jest uniesienia pupy dziecka i obrócenie ciała na boczek, aby móc dokładnie wytrzeć pupę dziecka. Ciągnięcie do góry za nóżki dziecka może spowodować uszkodzenie delikatnych stawów biodrowych.
Kiedy układać dziecko na boku, brzuchu?
Będąc ostatnio na szkoleniu poruszyłam ten temat. Najlepszym okresem, w którym powinniśmy układać nasze maleństwa na boku, na brzuchu jest ukończenie pierwszego miesiąca życia. Nie bójmy się tego rodzice, nasze maleństwo na początku może reagować grymasem, a nawet płaczem. Pamiętajmy żeby nie robić nic na siłę, gdy nasze dziecko daje znać że mu się nie podoba i żadnym sposobem nie da się przekonać do danej aktywności wróćmy na plecki i spróbujmy za jakiś czas. Najważniejsze nie odkładać tego na okres dwóch miesięcy.

Zabawy podłogowe.
1. Niemowlaki bardzo szybko się uczą, są ciekawe świata dlatego nie utrudniajmy im tego. Od pierwszego miesiąca kładźmy dziecko na podłodze na macie piankowej lub zwykłym kocu. 
2. W leżeniu na brzuszku dajmy dziecku dwie, trzy zabawki w zasięgu wzroku niech sam spróbuje po nie sięgać obracać się. Obserwujmy dziecko jeśli pojawi się płacz spowodowany tym że nie może złapać zabawki pobawmy się z niemowlakiem nie dając mu jej tak od razu niech trochę o nią zawalczy.
3. W leżeniu na pleckach bawmy się z dzieckiem, rączkami, nóżkami, róbmy dziwne, śmieszne miny. Pokazujmy dziecku gdzie ma rączki, nóżki, kolanka. Łączmy rączkę z rączką, nóżkę z nóżką, rączkę z kolankiem i stopką. 

Masujmy nasze dziecko.
Masaż Shantala jest bardzo polecaną formą szczególnie dla dzieci z napięciem mięśniowym. Wykonujmy masażyki – rymowanki. Przykładowe pojawią się za jakiś czas na blogu.


Mam nadzieje że chociaż trochę przybliżyłam Wam jak kształtować rozwój niemowlaka. Kochani rodzice do dzieła. Czekam na wiadomości od was jak przebiegał rozwój waszych pociech? Jak się z nimi bawicie? I czy mieliście jakieś trudności.

niedziela, 14 stycznia 2018

Mój totalny bzik....

...na punkcie zajęć grupowych. Od dwóch lat prowadzę zajęcia o nazwie Gibo-bobasy - tak, tak stąd nazwa mojego bloga.   Od listopada tego roku zajęcia Gibo-bobasy są prowadzone elementami Smyko-multisensoryki. 

Uważam że rozwój zawodowy w tym szalonym życiu jest bardzo ważny. Dlatego chętnie szukam inspiracji, szkoleń, książek, artykułów związanych z rozwojem dziecka. Dziś chciałabym napisać o mega fajnym szkoleniu po którym zostałam trenerem pierwszego stopnia Smyko-multisensoryki. Poszukując motywacji do dalszej pracy znalazłam blog-klik Aleksandry Charęzińskiej.
Ola jest cudowną i ciepłą osobą, twórcą programu Smyko-Multisensoryka opartego na metodzie integracji sensorycznej.

Na czym polegają zajęcia? 
Na zajęciach pojawiają się dzieciaki razem z rodzicami. Zajęcia są dla wszystkich dzieci od 6 miesiąca do 6 roku życia. Podczas zajęć dzieci poznają wszystkie 7 zmysłów naszego ciała.
-węch
-smak
-wzrok
-słuch
-dotyk
-czucie głębokie
-równowaga
Czaicie jest ich aż siedem, nie pięć!!!!





Podczas zajęć zawsze jest poruszany jeden główny zmysł i on jest tematem przewodnim. Śpiewamy, mówimy wiersze, pokonujemy tory przeszkód, zawsze na koniec brudzimy się różnymi masami (przeważnie jadalnymi), bawimy się kaszami, przesypujemy, budujemy, tworzymy świat sensoryczny. Zresztą zobaczcie sami.




Na zajęcia zapraszam wszystkie dzieci od 6 miesiąca  do 6 roku życia, a w szczególności dzieci z grupy ryzyka zaburzeń sensorycznych czyli:
- z ciąży wysokiego ryzyka (bliźniacza, in-vitro),
- z cesarskiego cięcia,
- wcześniaki,
- dzieci z obniżonym lub wzmożonym napięciem mięśniowym,
- z problemami ze ssaniem,
- dzieci o wysokich potrzebach „High Need Baby”,
- dzieci nadwrażliwe na bodźce.

(http://www.charezinska.pl/?page_id=1632)

Zachęcam do odnalezienia zajęć prowadzonych tą metodą u siebie w mieście!
Dajcie znać czy uczęszczacie na takie zajęcia z swoimi dziećmi w swoim mieście?!