niedziela, 6 maja 2018

Mój świat oczami innych – Jak to jest mieć siostrę fizjo…wariatkę


Kochani dzisiaj kolejny post z cyklu "Mój świat oczami innych". Tym razem zrobiła to dla mnie moją siostra. Małgosię możecie śledzić na TU. Zapraszam was teraz serdecznie na ten tekst.

Powiem Wam jedno: siostra fizjoterapeutka to nie łatwa sprawa. Najpierw zaczyna studia i sprzedaje Wam jakieś dziwne ciekawostki z cyklu: czy wiesz, że człowieka ma bla, bla, bla. Później ćwiczy na Was, następnie obkleja Was (w najlepszym wypadku) różowymi taśmami. Na końcu dzieli się numerem telefonu do kolegi po fachu, który stawia Was do pionu. A wiecie co jest najgorsze: Wasze przyszłe, hipotetyczne dziecko będzie żywą lalką do ćwiczeń.
A teraz na poważnie, jak to jest mieć siostrę fizjowariatkę? Po raz drugi muszę powiedzieć, to nie łatwa sprawa. Ilu z Was przyjęło by na klatę telefon pełen ekscytacji, z którego wydobywa się pisk: zrobiłam czekoladowego smarka, tzn. glutka – jakby tego nie nazwał brzmi tak samo, ale dzieci są zachwycone, przynajmniej na zdjęciach…

Szczere powołanie do pracy

Osiągnięcie zamierzonego celu przez moją siostrę Magdę nie wydawało się być trudne. Mam wrażenie, że od zawsze wiedziała, że to jest jej powołanie i zrobi wszystko co musi by w przyszłości zająć się swoją pasją. Jedną z rzeczy, które cenię u ludzi jest realizowanie swoich pasji, a jeśli okazuje się że dzięki temu mogą zarobić na chleb, to nigdy nie odczują że są w pracy. To duże szczęście.
Magda pracuje od rana do nocy, nie powiem, bo narzeka, jest zmęczona i czasami wygląda jak panda kiedy nie zmyje do końca makijażu, bo woli poświęcić ten czas na zjedzenie kolacji z nami. ALE w tym narzekaniu nigdy, przysięgam NIGDY nie usłyszałam: nie dam rady, rzucam tą robotę. Jara się każdym dniem w którym może rano wstać i pomóc małemu człowiekowi w tym aby w przyszłości mógł prowadzić komfortowe życie. Nie jest to praca usłana różami, niekiedy efekty nie będą takie jakby sobie życzyli rodzice, lekarze i fizjoterapeuci, ale moja siostra stara się dostrzegać każdy mały sukces.

Powoli do celu -  nie po trupach, nie na skróty i PO SWOJEMU

Ostatnio wywiązała się między nami dyskusja na temat kreatywności. Czy jest to coś z czym trzeba się urodzić, czy można się tego nauczyć? Na przykładzie mojej siostry mogę stwierdzić, że jedno i drugie. Z nas dwóch w dorosłym życiu to ja byłam bardziej kreatywna, było to dla mniej naturalne. Moja siostra przez lata nauki i praktyki zawodowej tą kreatywność w sobie budziła. Teraz z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że w swoim zawodzie jest guru kreatywności. Ciężką pracą powoli budowała swoją pozycję, którą w jej wieku mogą pochwalić się nieliczni.
Wracając do kreatywności: osoby z pomysłowym bałaganem w głowie potrzebują dać im upust. Dla mnie blog jest miejscem w którym mogę się wygadać/wypisać o czym tylko chcę – moje miejsce w sieci. Wiedziałam jak chcę aby wyglądało od samego początku. Magda długo szukała swojego contentu, który okazało się że ma na wyciągnięcie ręki. Jej praca okazała się być tajną bronią na samorealizację.

Dlaczego ludzie nie lubią, kiedy ktoś odnosi sukces?

Niejednokrotnie zauważyłam, że w sytuacji, kiedy komuś nie idzie, ponosi porażki, nagle znajduje się wielu „doradców”, którzy czerpią energię z czyjegoś niepowodzenia. A kiedy sytuacja się odwraca  a pechowa osoba, zaczyna łapać wiatr w żagle i idzie do przodu szybciej niż ktokolwiek by się spodziewał, nikt nie klepie jej po plecach dla dodania jeszcze większej odwagi, a owi „doradcy” doszukują się nie wiadomo jakich afer. Bo przecież jak tak po prostu można być szczęśliwym, mieć satysfakcjonującą pracę, fajną rodzinę, wspierającego partnera, ba nawet prawdziwych i szczerych przyjaciół. Sekret jest jeden, pisałam o nim wcześniej, nie trzeba czytać między wierszami: PRACA, PRACA, PRACA, również nad sobą samym. Łatwiej być zazdrosnym, niż samemu zakasać rękawy i wziąć się do roboty. Trudniej jest przyznać się samemu sobie, że podąża nie w tym kierunku i przekuć zazdrość o czyjś sukces w motywator do własnych działań. Podwójny sukces to  zamienić ową zazdrość w motywację i umieć się samemu do tego przyznać, niż oskarżać innych o brak pomysłu na siebie.

Także życzę Wam wszystkim abyście robili w życiu to co lubicie i kochacie, wtedy praca będzie dla Was czymś więcej. Życzę Wam innowacyjności i pomysłowości na codzień :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz